Logowanie
Rejestracja
  Aktualności     Galeria     Artykuły     Audio     Filmiki     Księga Gości     Intencje     Trasa     Linki
pielgrzymka-kaliska.pl | Konferencja 3/2011. Bądź święty, bo Ja jestem święty
Wpisał/a: Paweł | Dotyczy: Wszystkie Grupy | Data: 2011-08-11 07:43:57    X    
Konferencja 3/2011. Bądź święty, bo Ja jestem święty
Trzeci dzień naszego pielgrzymowania. Odpowiadając na słowa Jana Pawła II chcemy "otworzyć drzwi Chrystusowi"; drzwi naszego życia, naszych rodzin, naszych parafii, naszej ojczyzny. "Otwarcie drzwi Chrystusowi" wynika z tego, że Bóg stworzył człowieka. A skoro Bóg człowieka stworzył, to się na człowieku zna. Spróbowaliśmy się temu wczoraj przyjrzeć. A skoro Bóg na człowieku się zna, to wie, co dla niego jest najlepsze. I dzisiaj chcemy zastanowić się nad tym, co dla człowieka jest najlepsze. Oczywiście nie będziemy robić ankiety na ten temat, bo odpowiedzi byłyby bardzo różne. Wczoraj próbowaliśmy powiedzieć sobie, że "człowiek nie zrozumie siebie bez Chrystusa". Księga Rodzaju podpowiedziała nam, że człowiek został stworzony "na Boży obraz i na Boże podobieństwo". Dlatego odpowiedzi na pytanie: "Co jest najlepsze dla człowieka?" trzeba szukać w Bogu i w Jego słowie, a nie w ludzkiej wyobraźni i w ludzkim rozumie.

Możesz także posłuchać tej konferencji

I co tam możemy przeczytać?! "Pan powiedział do Mojżesza: 'Przemów do wszystkich Izraelitów: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz'" (Kpł 19,1-2). Jezus ujmie to w trochę innych słowach: "Bądźcie tak doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec Niebieski" (Mt 5,48). To jest to, co jest najlepsze dla człowieka, dla każdego z nas. ŚWIĘTOŚĆ! "Świętość" jest taką rzeczywistością, która odnosi nas bezpośrednio do Pana Boga. Ale dzisiejszy świat nie lubi słuchać o Panu Bogu i o świętości. Woli słuchać o pokoju, tolerancji, szacunku, dobroci, życzliwości, czyli o byciu dobrym człowiekiem. Stąd daliśmy sobie wmówić (daliśmy sobie wmówić jako chrześcijanie), że to, co najważniejsze i najlepsze dla człowieka, to bycie dobrym człowiekiem. To jednak nie jest prawdą. By być dobrym człowiekiem wcale nie trzeba wierzyć w Boga! Pan Bóg w ogóle nie jest do tego potrzebny! By być dobrym człowiekiem nie trzeba być chrześcijaninem! Każdy człowiek - czy wierzy w Boga, czy też nie - jest skierowany ku temu, co dobre! Dlatego można być dobrym człowiekiem i wcale się nie modlić, nie przystępować do sakramentów, nie przejmować się Panem Bogiem!
Panu Bogu jednak chodzi o to, abyśmy byli ŚWIĘTYMI! A tego bez Pana Boga nie da się osiągnąć, bo tylko Bóg jest ŚWIĘTY. I tylko On może ŚWIĘTOŚĆ dać, bo nikt nie może dać tego, czego sam nie posiada.
Co jednak składa się na bycie ŚWIĘTYM? Odpowiedź na to pytanie nie jest takie łatwe, ponieważ bardzo wiele rzeczy trzeba by uwzględnić, aby określić czym jest świętość! Najpierw trzeba by przyjrzeć się temu, co to znaczy, że Bóg jest święty, wszak w każdej Mszy świętej śpiewamy lub mówimy: "Święty, święty, święty Pan, Bóg zastępów"! Nawiązujemy tutaj do wizji proroka Izajasza zapisanej w jego Księdze w 6 rozdziale. Nie będziemy jednak przyglądać się świętości Boga. Zatrzymamy się na świętości człowieka. I chciałbym zwrócić uwagę na 3 rzeczywistości, które - między innymi - składają się na świętość człowieka. Są to wiara, zaufanie i świadectwo.
Wiara jest pierwszym krokiem na drodze do świętości. Dlaczego? "Bez wiary nie można podobać się Bogu. Ten, kto zbliża się do Boga, musi wierzyć, że On jest i że nagradza tych, którzy Go szukają" - uczy nas autor Listu do Hebrajczyków (11,6). Powtórzmy to jeszcze raz bardzo wyraźnie: "Bez wiary nie można podobać się Bogu"! Proszę to sobie dobrze zapamiętać: "Bez wiary nie można podobać się Bogu"! Czyli samo bycie dobrym człowiekiem nie wystarczy, by być świętym! Wiara jest więc uznaniem, że Bóg jest i jest On dobry dla wszystkich, którzy Go szukają! Autor Listu do Hebrajczyków podpowiada nam jeszcze: "Wiara jest gwarancją tego, czego się spodziewamy, i dowodem rzeczywistości niewidzialnej... Przez wiarę poznajemy, że światy zostały stworzone słowem Bożym, czyli to, co widzimy, nie powstało z rzeczy widzialnych" (11.1. 3). Wiara jest więc także ufnym oczekiwaniem tego, co ma się dokonać w przyszłości, czego jeszcze nie dostrzegamy naszym wzrokiem (można przywołać tu słowa świętego Pawła: "Czego oko nie widziało ani ucho nie słyszało, w serce człowieka nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" - 1Kor 2,9). Wiara pozwala każdemu z nas żyć w osobistej więzi z Bogiem, otwierać się na przyszłość obiecaną i przygotowaną przez Niego, pozwala wreszcie pokonywać ludzką słabość. Posłuchajmy fragmentu 11 rozdziału Listu do Hebrajczyków o wierze Mojżesza i Izraelitów (cały 11 rozdział ukazuje przykłady życia wiarą): "Przez wiarę rodzice Mojżesza ukrywali go po urodzeniu przez trzy miesiące, ponieważ widzieli w dziecku piękno i nie ulękli się dekretu władcy. Przez wiarę Mojżesz, gdy stał się dojrzały, nie chciał uchodzić za syna córki faraona. Wolał raczej cierpieć razem z ludem Bożym, niż korzystać z przemijającej rozkoszy grzechu. Uznał zniewagi znoszone dla Chrystusa za bogactwo większe niż skarby Egiptu, ponieważ spodziewał się odpłaty. Przez wiarę opuścił Egipt, nie lękając się gniewu władcy. Stał się wytrwały, jak gdyby widział Niewidzialnego. Przez wiarę obchodził Paschę i dokonał pokropienia krwią, aby Niszczyciel nie poraził pierworodnych Izraela. Przez wiarę przeszli oni Morze Czerwone jak suchą ziemię, a Egipcjanie utonęli, próbując uczynić to samo. Przez wiarę upadły mury Jerycha, gdy wokół nich chodzili przez siedem dni" (w.23-30). To wszystko dokonało się przez wiarę w Boga. Skoro oni mogli to uczynić, my też możemy uczynić rzeczy niezwykłe. Potrzeba jednak wiary. Dlatego "wpatrujmy się w Jezusa, który jest dawcą naszej wiary i jej celem" (Hbr 12,2) i wołajmy jak apostołowie: "Wzmocnij naszą wiarę" (Łk 17,5). Bo i do nas odnoszą się słowa Jezusa skierowane do Jego uczniów: "Macie zbyt małą wiarę. Zapewniam was: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy i powiedzielibyście tej górze: przesuń się z tego miejsca na tamto, przesunęłaby się. Wszystko byłoby dla was możliwe" (Mt 17,20).
Sięgnijmy do jeszcze do Katechizmu Kościoła Katolickiego, który porządkuje to wszystko, co składa się na bycie człowiekiem wiary. Czytamy w nim:
"Przez swoje objawienie 'niewidzialny Bóg w swojej wielkiej miłości przemawia do ludzi jak do przyjaciół i przestaje z nimi, by zaprosić i przyjąć ich do wspólnoty z sobą'. Adekwatną odpowiedzią na to zaproszenie jest wiara" (KKK 142). "Przez wiarę czlowiek poddaje Bogu całkowicie swój rozum i swoją wolę. Całą swoją istotą człowiek wyraża przyzwolenie Bogu Objawicielowi. Pismo święte nazywa odpowiedź człowieka objawiającemu się Bogu 'posłuszeństwem wiary'" (KKK 143). "Być posłusznym w wierze oznacza poddać się w sposób wolny usłyszanemu słowu, ponieważ jego prawda została zagwarantowana przez Boga, który jest samą Prawdą" (KKK 144). "Wiara jest najpierw osobowym przylgnięciem człowieka do Boga; równocześnie i w sposób nierozdzielny jest ona dobrowolnym uznaniem całej prawdy, którą Bóg objawił. Jako osobowe przylgnięcie człowieka do Boga i uznanie prawdy, którą On objawił, wiara chrześcijańska różni się od wiary w osobę ludzką. Jest więc słuszne i dobre powierzyć się całkowicie Bogu i wierzyć absolutnie w to, co On powiedział. Byłoby rzeczą daremną i fałszywą pokładać taką wiarę w jakimś stworzeniu: (KKK 150). "Gdy święty Piotr wyznaje, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga żywego, Jezus mówi do niego, że nie objawiły mu tego 'ciało i krew, lecz Ojciec... który jest w niebie' [Mt 16,17]. Wiara jest darem Bożym, cnotą nadprzyrodzoną wlaną przez Niego. 'Aby taką wiarę można było w sobie obudzić, potrzebna jest uprzedzająca i wspomagająca łaska Boga oraz wewnętrzne pomoce Ducha Świętego; On to porusza serce i do Boga je zwraca, otwiera oczy umysłu oraz obdarza ?wszystkich słodyczą pochodzącą z uznawania prawdy i wierzenia jej?'" (KKK 153). "Wiara jest możliwa tylko dzięki łasce Bożej i wewnętrznej pomocy Ducha Świętego. Niemniej jest prawdą, że wiara jest aktem autentycznie ludzkim. Okazanie zaufania Bogu i przylgnięcie do prawd objawionych przez Niego nie jest przeciwne ani wolności, ani rozumowi ludzkiemu. W samych relacjach międzyludzkich nie jest przeciwna naszej godności wiara w to, co inne osoby mówią nam o sobie i swoich zamierzeniach, oraz zaufanie ich obietnicom [na przykład, gdy mężczyzna i kobieta zawierają małżeństwo], aby wejść w ten sposób we wzajemną komunię. Konsekwentnie jeszcze mniej sprzeczne z naszą godnością jest więc 'okazanie przez wiarę pełnego poddania naszego rozumu i naszej woli objawiającemu się Bogu' i wejście w ten sposób w wewnętrzną komunię z Nim" (KKK 154). "W wierze rozum i wola człowieka współdziałają z łaską Bożą: 'Wiara jest aktem rozumu, przyjmującego prawdę Bożą z nakazu woli, poruszonej łaską przez Boga'" (KKK 155). "Wiara w Jezusa Chrystusa i w Tego, który Go posłał dla naszego zbawienia, jest konieczna do otrzymania tego zbawienia. 'Ponieważ bez wiary... nie można podobać się Bogu [Hbr 11,6] i dojść do udziału w Jego synostwie, nikt nie może być bez niej usprawiedliwiony ani nie otrzyma życia wiecznego, jeśli nie wytrwa w niej do końca [Mt 10,22; 24,13]'" (KKK 161). I jeszcze jedna ważna rzecz związana z wiarą. "Wiara nie jest aktem wyizolowanym. Nikt nie może wierzyć sam, tak jak nikt nie może żyć sam. Nikt nie daje wiary samemu sobie, tak jak nikt nie daje sam sobie życia. Wierzący otrzymał wiarę od innych i powinien ją przekazywać innym. Nasza miłość do Jezusa i ludzi skłania nas do mówienia innym o naszej wierze. Każdy wierzący jest jakby ogniwem w wielkim łańcuchu wierzących. Nie mogę wierzyć, jeśli nie będzie mnie umacniała wiara innych, a przez moją wiarę przyczyniam się do podtrzymywania wiary innych" (KKK 166). Wierzę razem z innymi wierzącymi, wierzę razem z Kościołem, który jest wspólnotą wiary!
W pierwszym dniu usłyszeliśmy, że "wiara, która nie jest potwierdzona czynami martwa jest sama w sobie" (Jk 2,17). Dlatego należałoby się przyjrzeć zewnętrznym przejawom wiary. Jak pamiętamy (mam nadzieję, że jeszcze pamiętamy), chciałbym przyjrzeć się razem z Wami zaufaniu i świadectwie, które są owocami wiary. Najpierw zaufanie! I jak zwykle zaczynamy od tekstu biblijnego. Jezus powiedział: "Nie martwcie się o swoje życie - o to, co będziecie jeść i pić; ani o swoje ciało - o to, w co będziecie się ubierać. Czyż życie nie jest ważniejsze od pokarmu, a ciało od odzieży? Przyjrzyjcie się ptakom: nie sieją ani nie zbierają plonów i nie gromadzą ich w spichlerzach, a wasz Ojciec Niebieski je karmi. Czyż wy nie jesteście od nich ważniejsi? Czy ktoś z was zamartwiając się może przedłużyć swoje życie choćby o chwilę? Dlaczego martwicie się o odzież? Popatrzcie na polne kwiaty, jak rosną - nie pracują ani nie przędą. A mówię wam, że nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jeden z nich. Jeśli więc polną trawę, która dzisiaj jest, a jutro zostanie spalona, Bóg tak ubiera, to czy nie tym bardziej was, ludzie słabej wiary? Nie martwcie się więc i nie mówcie: 'Co będziemy jedli?'. Albo: 'Co będziemy pili?'. Albo: 'W co się ubierzemy?'. O to wszystko zabiegają poganie. Przecież wasz Ojciec Niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane. Nie martwcie się o jutro, bo dzień jutrzejszy zatroszczy się o siebie. Każdy dzień ma dosyć swoich kłopotów" (Mt 6,25-34). Zaufanie do Boga, czyli wiara w Jego opatrzność, to poważne wyzwanie dla człowieka. Ktoś porównał kiedyś wiarę w Bożą opatrzność z pójściem do bardzo drogiej restauracji. Tam trzeba zamówić wykwintnie przyrządzone ostrygi i mieć pewność, że znajdziemy w nich perłę, która będzie można zapłacić za jedzenie. My jednak dzisiaj na ogół wzięliśmy sprawy we własne ręce. Wystarczy przyjrzeć się w niedzielę parkingom przed kościołami i przed centrami handlowymi. Ale wróćmy do słów Pana Jezusa. Jezus nie zachęca nas do tego, by nic nie robić i czekać na przysłowiową mannę z nieba. Wszak wczoraj słyszeliśmy słowa: "czyńcie sobie ziemię poddaną" (Rdz 1,28). Jezus zaprasza nas - ludzi wiary, abyśmy rzeczywiście "postawili" Pana Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu. Bo kiedy Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu. O co więc chodzi Jezusowi? Chodzi Mu o to, by przesadne troszczenie się o rzeczy tego świata nie odciągnęło nas od sprawy najważniejszej: Pana Boga i naszego zbawienia. Każdy z nas jest w oczach Boga więcej wart niż zwierzęta czy rośliny, dlatego nie tylko nas stworzył, ale i nieustannie się o nas troszczy. Stąd zbyt wielka troska o wszystko, co dotyczy doczesnego utrzymania, jest wyrazem małej, słabej wiary. Mając wiarę modlimy się: "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" (Mt 6,11). A Księga Przysłów zawiera taką prośbę: "Nie dawaj mi bogactwa ani nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym, bym syty nie stał się niewierny, i nie rzekł: A KTÓŻ TO JEST PAN? lub z biedy nie zaczął kraść i nie targnął się na imię Boga" (30,8-9). Ciągle trzeba pamiętać o nauczaniu Jezusa: "Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo życie nie polega na gromadzeniu bogactwa ani nie zależy od tego, co się posiada. I opowiedział im przypowieść: 'Pewnemu bogatemu człowiekowi obficie obrodziła ziemia. Zastanawiał się: ?Co mam zrobić, skoro nie mam już gdzie gromadzić plonów??. W końcu postanowił: ?Zrobię tak: zburzę moje spichlerze i zbuduję większe. Tam wszystko zgromadzę: zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, starczą ci na długie lata; odpoczywaj, jedz, pij i baw się!?. Tymczasem Bóg powiedział do niego: ?Głupcze, tej nocy życie ci będzie odebrane. Komu więc przypadnie to, co przygotowałeś??. Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem'" (Łk 12,15-21). Święty Paweł dodaje: "Pobożność jest wielkim zyskiem dla tego, kto zadowala się tym, co posiada. Niczego na ten świat nie przynieśliśmy. Niczego także nie możmy z niego zabrać. Mając natomiast jedzenie i ubranie, bądźmy z tego zadowoleni! Ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pułapkę pokusy oraz ulegają licznym bezsensownym i szkodliwym żądzom. One to prowadzą ludzi do ruiny i na zatracenie. Bowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość. Niektórzy ogarnięci nią odstąpili nawet od wiary i nabawili się licznych udręk" (1Tm 6,6-10).
Bóg chce nam oszczędzić schodzenia na manowce, nie chce byśmy się pogubili i zaplątali w życiu. Chce więc, abyśmy przyjęli Jego słowa i Jego zaproszenie do tego, aby Mu zaufać bez reszty.
I zostało nam jeszcze świadectwo, a właściwie dawanie świadectwa. Posłuchajmy Jezusa: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swoją właściwość, czym się ją posoli? Nie nadaje się do niczego, chyba tylko na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem dla świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy po to, by ją schować pod garncem, lecz stawia się ją na świeczniku, żeby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak też niech świeci wasze światło dla ludzi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili waszego Ojca, który jest w niebie" (Mt 5,13-16). Skoro wierzę w Boga i Bogu, to nie jest obojętne to, jaki jestem i jak wygląda moje życie. Jezus nie pozostawia żadnych wątpliwości. Kto wierzy w Boga, ma zadanie: być solą, być światłem i jego życie z wiary ma być widoczne dla innych i ma być powodem do chwalenia Boga. Wiary w Boga nie można więc zamknąć w murach kościoła, w zakrystii; wiara nie jest prywatną sprawą, która rozgrywa się w sercu człowieka. Jeżli rozgrywa się tylko w sercu człowieka, to nie jest to wiara, o jakiej mówi i do jakiej wzywa Jezus Chrystus. Być solą ziemi! Sól nadaje smak, konserwuje, podnosi walory potrawy. Człowiek wiary ma nadawać smak temu światu, smak życiu na tym świecie. Ma konserwować, czyli sprawiać (oczywiście dzięki Bożej łasce), że warto żyć na tym świecie, że życie na tym świecie ma wartość, ma znaczenie. Choć chrześcijanin nie jest z tego świata, to jednak jest dla tego świata. Być światłem świata. Miasto na górze przyciąga wzrok i w dzień i w nocy, gdy zapalają się światła; miasto na górze to znak orientacyjny. Życie człowieka wiary ma przyciągać innych, ma być punktem orientacyjnym, który pozwala zobaczyć, którędy trzeba iść, gdzie przebiega "prawdziwa droga do życia" (por. J 14,6). "Dobre czyny" człowieka wiary mają z Boga wypływać i do Boga prowadzić. To nie ja jestem dobry, ale to Bóg jest dla mnie dobry. Dzięki temu inni mogą widzieć moje dobre czyny i chwalić mojego Ojca, który jest w niebie.
Świętość, to nie jest więc sielanka, to ciężka walka, wszak "diabeł krąży jak ryczący lew i szuka kogo by poźreć" (1P 5,8). Dlatego na koniec dzisiejszej konferencji posłuchajmy jeszcze raz świętego Pawła: "Bądźcie mocni w Panu Jego potężną siłą. Włóżcie pełną zbroję Bożą, abyście zdołali przeciwstawić się zasadzkom diabła! Nie walczymy bowiem przeciw krwi i ciału, ale przeciwko zwierzchnościom i władzom, przeciwko władcom tego świata ciemności, przeciwko złym duchom na wyżynach niebieskich. Dlatego nałóżcie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły mogli stawić opór i ostali się dzięki pokonaniu wszelkich przeszkód. Stańcie więc i przepaszcie wasze biodra prawdą, załóżcie pancerz sprawiedliwości, a na nogi włóżcie gotowość głoszenia dobrej nowiny pokoju. Zawsze miejcie tarczę wiary, dzięki której będziecie mogli gasić wszelkie ogniste pociski Złego. Przyjmijcie też hełm zbawienia oraz miecz Ducha, którym jest Słowo Boże. Przy każdej okazji módlcie się w Duchu, zanosząc prośby i błagania" (Ef 6,10-18).

 
Nick:
E-mail:
GG:
 
Napisz nowy komentarz do artykułu:
Przepisz kod:

© pielgrzymka-kaliska.pl 2009-2011   Projekt: Nikodem.Kalisz.pl   Strona wygenerowana w 0.02 sekundy.   Polityka prywatności.    Kontakt